Artykuł reklamowy TOMED
www.tomed.waw.pl

Czyszczenie powierzchni w szpitalach nie działa, superbakterie wygrywają

Suzanne Schlosberg, NOVAERUS
Tłumaczenie dr Robert Kazimierowicz

WERSJA ELEKTRONICZNA

Kiedy pacjent szpitala wyprowadza się z sali, personel sprzątający wchodzi do środka, dezynfekuje każdy przedmiot i powierzchnię, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się infekcji. Pilot do telewizora, rama łóżka, sznurek przycisku wywołania, pokrywa kosza na śmieci, uchwyty szafek, klamki – niczego nie można przegapić. Pościel i parawany są usuwane i podwójnie pakowane w celu wyprania. Żaluzje i karnisze są wycierane.
Mimo zastosowanych procedur nadal rozprzestrzeniają się niebezpieczne infekcje. Jeśli na przykład poprzedni pacjent był zarażony Staphylococcus aureus opornym na metycylinę (MRSA), to u następnego ryzyko zarażenia się tą bakterią jest o 40% większe, nawet jeśli protokół czyszczenia pomieszczeń szpitala spełnia z nadwyżką standardy kontroli zakażeń. „Niebezpieczeństwo znacznie wykracza poza garstkę pacjentów, którzy przebywają w tym pomieszczeniu, przenosi się z sali do sali, aby potencjalnie wpłynąć na cały obiekt”, ostrzegają naukowcy z Uniwersytetu w Cornell.
Patogeny szpitalne zakażają 1,4 miliona pacjentów i powodują 140 000 zgonów rocznie tylko w Stanach Zjednoczonych i Europie. W epoce superbakterii mikroorganizmy stają się oporne na leczenie antybiotykami, w związku z tym czyszczenie powierzchni jest coraz bardziej istotne i wymagające. „Nie ma łatwego sposobu na oczyszczenie szpitala lub utrzymanie go w czystości”, ostrzega mgr inż. Stephanie Dancer, szkocka mikrobiolog, w przeglądzie strategii czyszczenia powierzchni szpitalnych.
Higiena rąk pracowników służby zdrowia pozostaje główną linią obrony przed zakażeniami szpitalnymi. Komunikat „Czyste Ręce Ratują Życia” nie zadziałał zgodnie z założeniami, w związku z tym ponownie położono nacisk na czyszczenie powierzchni. „Im bardziej jest zanieczyszczona powierzchnia, tym bardziej prawdopodobne jest to, że pracownicy służby zdrowia i pacjenci będą zbierać bakterie na rękach” – zauważa prof. dr med. Ojan Assadian, prezes Austriackiego Towarzystwa Kontroli Infekcji.

Dlaczego tak trudno jest oczyścić powierzchnie w szpitalu

Ogniska infekcji można odnaleźć na wszelkiego rodzaju powierzchniach na OIOM: na zlewozmywakach, klamkach, stetoskopach, glukometrach, klawiaturach komputerowych, uchwytach telefonicznych.
Udoskonalenia w czyszczeniu powierzchni z powodzeniem likwidowały wiele tych ognisk. Brytyjski szpital chwilowo zatrzymał kryzys MRSA po zwiększeniu czasu przeznaczanego na czyszczenie z 60 do 120 godzin tygodniowo. W szpitalu w Minnesocie po wprowadzeniu chusteczek odkażających z chlorem znacznie się zmniejszyła liczba zakażeń C. difficile: z 31 do 4 pacjentów rocznie. Niestety, czyszczenie powierzchni w wielu przypadkach nie jest wystarczające.
Badanie przeprowadzone w 23 amerykańskich szpitalach wykazało, że po wypisaniu pacjentów z oddziału ponad 50% powierzchni w pokojach pacjentów całkowicie pominięto w procesie czyszczenia. Częstotliwość czyszczenia spadła poniżej 30% dla uchwytów toaletowych, środków czyszczących do basenów sanitarnych, włączników światła i klamek do drzwi.
Urządzenia medyczne, takie jak: mankiety do pomiaru ciśnienia krwi, urządzenia ultradźwiękowe, elektrody EKG, wentylatory, również są obmywane niestarannie. Zaledwie kilka zarodników Clostridium difficile może wywołać infekcję u pacjenta, a mimo to, jak wynika z badań: „Jest prawdopodobne, że wiele elementów wyposażenia klinicznego jest czyszczonych sporadycznie lub być może wcale”.
Jak to możliwe? Po pierwsze szpitale są przepełnione, a personel przepracowany. „W dobie obniżania kosztów osoby odpowiedzialne za sprzątanie nie mają szansy na odkażanie wszystkich powierzchni wysokiego ryzyka tak często, jak jest to konieczne” – twierdzi dr Dancer. Stetoskopy, na przykład, są powszechnym źródłem zanieczyszczeń i można je łatwo zdezynfekować alkoholem. Jednak wyniki badania sugerują, że „nawet ta prosta procedura może być zaniechana, ignorowana lub zapomniana, jeśli personel jest przepracowany”.
Co więcej, ekipy sprzątające, zwłaszcza należące do firm zewnętrznych, mogą być źle wyszkolone, źle zarządzane lub jedno i drugie. Personel sprzątający może nie wiedzieć, jakie produkty powinny być używane do danych powierzchni, jak długo należy wycierać chusteczką przed utylizacją, a nawet czym różni się czyszczenie od odkażania i dezynfekcji. W niektórych szpitalach personel sprzątający czyści miejsca do spania i pokoje, natomiast opiekunowie dezynfekują sprzęt i łóżka, a taki podział pracy powoduje zamieszanie.
Ponieważ wiele błędów związanych z czyszczeniem wynika z błędu ludzkiego, szpitale zaczęły stosować automatyczne czyszczenie. Systemy te, zwłaszcza z udziałem nadtlenku wodoru lub światła UV, mogą być kosztowne i czasochłonne w obsłudze. W niektórych są stosowane produkty toksyczne, a takich nie można stosować w pobliżu pacjentów.
Jednak błąd ludzki jest tylko częścią problemu. Stosowane środki czyszczące również mogą rozprzestrzeniać zakaźne drobnoustroje. Odkryto w badaniach, że niektóre ściereczki czyszczące z mikrofibry „po prostu rozkładają organizmy na powierzchniach, zamiast je usuwać”. Podobnie woda używana do płukania mopa może zostać skażona i rozprzestrzeniać patogeny na powierzchniach w szpitalu.
Kolejna przeszkoda w optymalnym czyszczeniu: szpitale nie są w stanie dokładnie ocenić, czy pomieszczenie lub konkretna powierzchnia zostały w należyty sposób zdezynfekowane, ponieważ większość mytych obszarów jest kontrolowana wzrokowo. Brytyjskie badanie wykazało, że inspektor nie może stwierdzić wizualnie, iż klamka lub spłuczka toalety są wolne od patogenów. „Powierzchnia może wyglądać czysto, ale być mocno zanieczyszczona” – mówi prof. Assadian. – Albo możesz mieć powierzchnię wyglądającą na brudną, natomiast bez groźnych bakterii chorobotwórczych”.
Załóżmy, że wszystkie powyższe problemy zostały rozwiązane – każda powierzchnia w każdym szpitalu była zawsze myta zgodnie z najwyższymi standardami przez dobrze wyszkolony, dobrze zarządzany personel. Czy to zapobiegłoby rozprzestrzenianiu się śmiertelnych drobnoustrojów za pośrednictwem powierzchni? Odpowiedź brzmi: nie! Co więcej, szpitale stoją w obliczu innego zagrożenia: coraz częściej zarazki wracają.
W szpitalu w Południowej Karolinie przed praniem pobrano próbki z 36 poręczy łóżkowych do badania na obecność bakterii, następnie sprawdzono w czterech odstępach czasu. W ciągu trzech godzin obciążenia bakteryjne wzrosły do poziomu niebezpiecznego. „Nasze badanie sugeruje, że czyszczenie co około dwie godziny byłoby konieczne do utrzymania populacji tego patogenu na proponowanym niewykrywalnym poziomie” – podsumowali naukowcy.
To nie jest małe odkrycie, ponieważ poręcze łóżka są najbardziej zanieczyszczonymi powierzchniami w szpitalnej sali, a niebezpieczne mikroby łatwo przenoszą się z prowadnic łóżkowych na ręce pracowników służby zdrowia. W badaniu przeprowadzonym w Chicago stwierdzono, że bakterie VRE były przenoszone na ręce w rękawicach w 50% przypadków po kontakcie z szynami łóżkowymi, a 46% kultur bakterii znajdujących się na dłoniach spowodowało przekształcenie się w bakterie VRE zaledwie po 5 sekundach od kontaktu z poręczą łóżka.
Patogeny nie tylko mogą powracać w szybkim tempie, ale niektóre z nich nigdy nie znikają. Bakteria VRE, zauważa dr Dancer, „wydaje się szczególnie oporna podczas wielokrotnych prób dezynfekcji, w tym podwójnego czyszczenia z użyciem chloru”. Acinetobacter baumannii również jest oporna. Nawet po zastosowaniu ekstremalnych środków myjących w celu oczyszczenia pomieszczeń skażonych tą bakterią połowa pomieszczeń wciąż była siedliskiem tych drobnoustrojów.

Przyszłość: dekontaminacja powietrza

Wraz z poprawą technologii czyszczenia poprawi się również skuteczność dezynfekcji powierzchni. Jednak podobnie jak higiena rąk nigdy nie będzie ona wystarczająca do powstrzymania rozprzestrzeniania się MRSA, VRE oraz pozostałych szczepów opornych.
Oznacza to, że szpitale wymagają trzeciej linii obrony, aby zwalczyć kryzys superbakterii: jest nią dezynfekcja powietrza. „Możesz koncentrować się na samej powierzchni, co jest trudne i czasochłonne – zauważa prof. Assadian – lub możesz zaatakować nosiciela, który powoduje zanieczyszczenie tych powierzchni”. Innymi słowy – powietrze.
Gdy zarażony pacjent wymiotuje, kaszle, kicha, rozmawia, a nawet oddycha, patogeny mogą zostać uwolnione do powietrza. Za pośrednictwem prądów powietrznych drobnoustroje mogą przechodzić przez szpital i osiedlać się na dowolnej powierzchni: fartuchu lekarskim, stojaku do kroplówek, noszach, wózku zaopatrzeniowym, klawiaturze komputera i materacu. Jeden zarażony pacjent idący do łazienki znajdującej się w korytarzu może stanowić poważne zagrożenie. Dlatego tak ważne jest, aby szpitale dezaktywowały te niebezpieczne drobnoustroje, zanim osiądą na powierzchni i zostaną przekazane pacjentom. Zdecydowanie najskuteczniejszą metodą dezynfekcji powietrza jest technologia plazmy niskotemperaturowej, coraz częściej stosowana w europejskich szpitalach.
Technologia plazmowa oczyszcza powietrze przez 24 godziny na dobę w obecności pacjenta i personelu, natomiast nie wymaga żadnego przeszkolenia ani zarządzania personelem.

MAVIPURO POLSKA Sp. z o.o.
ul. Wyspowa 2/13
03-687 Warszawa
Tel.: +48 22 110 03 81
Fax:   +48 22 378 28 51
e-mail: kontakt@mavipuro.pl

 

POLITYKA PRYWATNOŚCI

 

 

PIERWSZE MAZOWIECKIE SPOTKANIE MIKROBIOLOGÓW I EPIDEMIOLOGÓW


» PROGRAM


» REJESTRACJA